|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Non parlare al guidatore durante la marcia
Nie wiedziałam, jak mam się zachować, kiedy mi zamiejscowi z importu szatańscy didżeje powiedzięli, że Pan z Parasolem ma jakby dziewczynę i że to podobno, tak ktośtam rzucił, niezła sztuka i skąd się w ogóle bierze takie fajne laski. Lateksowe kusicielki na wyuzdanej imprezie w industrialnych kazamatach i świdrujące głowę electro w tempie zbliżonym do 200 uderzeń na minutę, kokietujący oczy stroboskop, czerwony drink w butelce, czerwone ściany toalety, kino porno gdzieś w bocznej sali, skoro się trudno było skupić to jak niby miałam myśleć, że nie wiem sama, co o tym myśleć. Dotarłam kilka minut po 21, eskortowana jak VIP przez ochronę z sąsiedniego budynku, której się szkoda zrobiło dziewczyny w szpanerskim futerku, nieprzyjemnie nasiąkającym wodą siąpającą i pozwoliłam się odhaczyć na VIPoskiej liście tych, co to im ktoś oszczędził płacenia za zabawę. Już byłam w przedsionku, już zdejmowałam płaszczyk i miłałam dorselekszyn, już się wewnętrznie zarumieniłam bo przyszedł a potem wiadomo - od baru na kanapę, kanapa miękka, blisko do niego miałam, z kanapy na parkiet i przysunęłam się bliżej, jak mi opierał rękę na biodrze i nie wiem, jak zachowałby się w tej sytuacji rasowy scenarzysta, ale przecież nie mogłam go nie pocałować, skoro już dotykał policzkiem mojego policzka, kto z resztą pocałował kogo to tu już by się można spierać, może po prostu nasze usta spotkały się jak przystało na soczysty romans gdzieś po środku i wcale nie musicie myśleć, że ktoś zaraz zadzwonił po taksówkę w hollywoodzkim stylu bo nic takiego nie nastąpiło. Interwał dla złapania oddechu. "Hej, Mały, to, co robimy jest bardzo przyjemne i nawet jeśli żadnego parasola nie mam, dopóki patrzysz na mnie w ten sposób, chciałabym się zająć jakoś Tobą, i już się tak nie bój bo przecież tak samo jak Ty jestem wystraszona", sobie myślałam, ale nie mogłam nic powiedzieć bo usta miałam cały czas zajęte. I ręce. I chciałam bardzo, żeby mi zajrzał pod bluzkę i sprawdził, jakie mam fajne w cyckach kolczyki i żeby rozpiął te przyciasne dżinsy i włożył język tam, gdzie włożę sobie kolczyk następny, fourchette, jak już się zakocham i będę żyć długo i szczęśliwie, ale sobie nie myślcie, że było tak spektakularnie i w hollywoodzkim stylu bo nic takiego nie nastąpiło, to musiałby być bardzo głupi scenarzysta, gdyby napisał taką historię na kanapie, obok Pani, co to ją dwóch takich na smyczach po stopach zaczynało lizać i nie starajmy się tu przemycać żadnych treści pornograficznych bo nic takiego się nie odbyło, tylko po następnego drinka mnie na dół za rękę sprowadził. Z rozanielenia wyrwał mnie smoltok przy barze, o tej dziewczynie, co on ją ma niby. Że jakiś zamiejscowy didżej chce im na śllub swój wysłac podwójne zaproszenie. Spytałam go, czy jest pewien a on pokazał mi dziwny gest rękoma, splatając ze sobą dwa kółka z palców wskazujących i kciuków i to być musiał jakiś didżejski gest zamiejscowy bo nie załapałam, o co mu chodziło. Ta niby jakaśtam dziewczyna, to ponoć nawet niezła laska i całkiem niegłupia, powtarzał, że życzy im długo i szczęśliwie a ja? Co ja tu robię, do cholery, myślałam i tak mi dobrze, tak mi dobrze było. Więc z tą taksówką to wymyślił dopiero rano. Że nie chce się kochać, chce ze mną spać i zjeść śniadanie, powiedział a ja mu na to, że mam dzieciaka i w domu rano o siódmej być trzeba więc nic z tego, chociaż właściwie bym i chciała, gdyby nie ta historia z tą jego dziewczyną. Z parkietu grzmiało industrialnie i potańcówka zaczynała powoli obumierać, przytulał mnie mocno i nie musiałam pytać bo sam powiedział, że coś faktycznie z dziewczyną jest na rzeczy i chciałby, żeby z nim razem do Krakowa wyskoczyła na weekend, ale jeszcze nie wie, czy ona się zgodzi. Piekielnie jak na tę sytuację trzeźwa, dotrwałam w tych jego ciepłych rękach do świtu, ale nie pozwoliłam, żeby mnie taksówką aż do domu zawiózł bo to daleko i jeszcze poza strefą, poza tym jestem przecież duża a szósta rano to żadna tam niebezpieczna godzina. Wywalili nas w końcu z klubu i zamknęli bramę, słońce piekielnie raziło oczekujących na taryfę, jakieś mroczne sztuki z gołymi sutkami wystającymi spod siatkowych bluzek, chwiejne na piętnastocentymetrowych obcasach podchmielone fanki gotyku, farbowane na czarno w lateksowych mini, bardziej mu może do gustu mogły przypaść niż ta zupełnie nie na miejscu dziewczyna, że niby o co tutaj chodzi, na łyso jest ścięta, on mówi, że lubi łyse laski. Pozwolił mi samej jechać do domu, jeśli obiecam, że po powrocie wyślę esemesa, irracjonalnie, bo niby co by mi się stać mogło, ale obiecałam, bo jak mnie przytula wydaje się taki dobry i bezbronny, kiedy mnie głaszcze po świeżo ogolonej łysej głowie tak, że się potem w pociągu nie mogę promiennie nie uśmiechać czy nawet postawić na głowie paru spraw, które trzeba na głowie postawić, żeby wyskoczyć na wspólny weekend do Krakowa. A potem wróciłam do domu i wysłałam esemesa. poniedziałek, 15 czerwca 2009, fourchet
TrackBack
|
świnia, nie facet!
ale na ten Kraków, to byś mogła w końcu się ukierunkować.
znalazłoby się Ci jakieś ramiona - z parasolem czy bez - ale solo, a nie z niby dziewczyną.