i chciałaby i boi się
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blog > Komentarze do wpisu
« Non parlare al guidatore ...
Niewątpliwie w samym środku ... »

Lucy in the Sky with Diamonds

Mam gorącą linię w telefonie i jeszcze gorętszą w majtkach. Mówimy do siebie dziwnym, endorfinowym idiolektem, ale o dziwo wychodzi zaskakująco składnie i  w miarę inteligentnie. Kontakt z rzeczywistością mi się zawęża. Do francuskiego klienta zwróciłam się nazwiskiem holenderskiego didżeja, przed zawaleniem pracy uchroniła mnie chyba tylko bliżej niesprecyzowana opatrzność, niechcący podpaliłam petem śmietnik na dworcu PKP i przez dwie doby przespałam może osiem godzin.

Pan z Parasolem w ciągu 12 godzin od wyrażenia przeze mnie wstępnej zgody zorganizował Kraków dla nas i dla syna z najdrobniejszymi detalami. Scenarzysta w didaskaliach podpowiada, że większość moich dotychczasowych romansów to nieporozumienia z napalonymi kretynami, kŧórym musiałam za drinki płacić i taki kontrast łechce mnie mile. Pan z Parasolem twierdzi, że podobnie jak ja, od czterech miesięcy odczuwa coś w rodzaju mentalnego inwalidztwa, nóg i oczu maślanych, czyliśmy się dobrze dobrali, książki, filmy i takie tam też te same, ale nie mówmy o tym za dużo proszę Pana bo o takich rzeczach nie powinno się za dużo gadać, znaczy o podobaniu. O książkach, muzyce i komputerach jak siemasz, w końcu niegłupia jestem i wiem, na czym polega spawanie laserem oraz co ma w środku mrówka.

Na mojej bidnej głowie przetrwanie w stanie względnej harmonii ducha aż do piątku, co wcale nie jest proste bo jako dziewczyna impulsywna mam za każdym razem, kiedy o nim myślę, idiotyczny uśmiech przyklejony do twarzy i mokrą plamę między nogami. Chociaż możliwe, że taka mokra plama to niezłe, takie na życie paliwo, mnóstwo energii daje do robienia różnych rzeczy koniecznych, jeśli się dobrze postarać.

Kurwa, dobrze jest i już.

wtorek, 16 czerwca 2009, fourchet
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »

Dodaj komentarz »
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: riv, 89.108.248.1*
2009/06/16 16:40:00
hihihihihihihi...
zamiast parasola, niech On Ci zapas gaci kupi :P
się cieszę, że się układa. i że ten Kraków, to podobanie, te filmy i mrówka.
-
Gość: L., 1-dom-7.acn.waw.pl
2009/06/16 20:22:40
Mrówka to może niekoniecznie, ale parasol i miejsce dla młodego jak najbardziej. No i Kraków:)
Dodaj komentarz »
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog